Notatki i eseje – Kilka uwag o przekładzie

Isaac Jacobovsky

Kilka uwag o przekładzie (*)

1
Przyjmuje się, że przekład dzieła literackiego jest wyrażeniem w języku docelowym treści tekstu źródłowego. Przekład jest zarówno czynnością, jak i wytworem tej czynności. Na podstawie następstwa czasowego trzech elementów: tekstu źródłowego, czynności przekładu i wytworu tej czynności uznaje się, że przekład ma charakter wtórny wobec tekstu źródłowego. Czy takie podejście jest uzasadnione?

2
Najpierw należny zwrócić uwagę na zewnętrzny, można by rzec społeczny i celowościowy aspekt przekładu. Przekład dzieła literackiego w ujęciu czynności twórczej jest procesem zmiany tekstu źródłowego na inny tekst, zasadniczo od niego różny na wielu płaszczyznach, w celu jego przybliżenia czytelnikowi. Czyż nie występuje tutaj swoisty paradoks? Oto dokonuje się zmiany jednego obiektu na całkowicie inny obiekt tylko po to, by ludziom przybliżyć jego poznanie! Jaki jest charakter tego paradoksu?

Istnieje wiele przesłanek i dobrze ugruntowanych argumentów, by uznać tezę, że taki paradoks w ogóle nie istnieje, ponieważ przekład po prostu nie jest możliwy. Wystarczy wskazać niektóre okoliczności, takie jak użyty w tekście żargon, dialekt, czy gwara, co najmniej utrudniające prace tłumaczowi. Znacznie poważniejszą dla niego trudność stanowi humor zawarty w tekście oryginału, jak również różnego rodzaju zabawy ze słowem w rodzaju palindromów, które w ogóle nie są przekładalne z jednego języka naturalnego na inny. Tłumacz ma również wielkie problemy z neologizmami – zwłaszcza stylistycznymi, słowotwórczymi i znaczeniowymi.

W tym zestawieniu podstawowych kłopotów nie powinno zabraknąć trudności z uwzględnieniem w przekładzie eufonii i dysharmonii czy kakofonii, tempa poetyckiego i rymów. Istotną przeszkodą dla tłumacza mogą być różnice stylistyczne i interpunkcyjne pomiędzy językiem oryginału a przekładem, specyficzne odnośniki związane z kulturą i obyczajami autora oryginału, a nawet nieznajomość kontekstu lub niejawnego celu, jaki stawia sobie autor w swojej twórczości, dla przykładu: czy dąży on do zbudowania słowami nastroju, by język utworu był percypowany ‚pozarozumowo’, jak to jest zwłaszcza u Jamesa Joyce’a, ale też u Samuela Becketta, czy też dąży do racjonalnego dyskursu z zastanymi ideami?

3
Proza, a przede wszystkim poezja są uznawane za najtrudniejszy do tłumaczenia rodzaj tekstu ze względu na problemy z interpretowaniem zarówno formy, jak i treści w języku docelowym. Kwestie te podnosił już Roman Jakobson, który stanął na stanowisku, że istotną, niezbywalną cechą poezji jest jej nieprzetłumaczalność.

Jednakże niezależnie od wszystkiego uznaje się, że tłumaczenie dzieła literackiego ze społecznego i kulturotwórczego punktu widzenia jest jak najbardziej pożyteczne. Widać to świetnie na przykładzie licznych i odwiecznych sporów o przekład Tory, czyli Starego Testamentu. W oparciu o te spory można scharakteryzować wewnętrzny, immanentny cel przekładu, polegający na oddaniu piękna tekstu źródłowego lub na oddaniu zawartej w nim prawdy.

Wielu tłumaczy Tory przyjęło, że istotniejsze od oddania piękna jest oddanie prawdy tekstu. Zdaniem Franza Rosenzweiga i Martina Bubera ocenie jakości przekładu nie powinien być poddawany sam wytwór czynności przekładu, czyli tekst docelowy, lecz wierność tłumaczenia i ewentualne odstępstwa od tekstu źródłowego.

Czy zatem tłumaczenie jest możliwe? Tacy poważni autorzy, jak Ludwik Fleck, Benjamin Lee Whorf, a po nich Paul Karl Feyerabend i Thomas Samuel Kuhn twierdzili, że ostatecznie nie jest możliwe, ponieważ w przypadku języków naturalnych nie można mówić o tzw. wiernym przekładzie. Z wiernym przekładem mielibyśmy do czynienia wówczas, gdyby bezpośrednie tłumaczenie z jednego języka na inny nie prowadziło do pogwałcenia gramatyk obu języków i zawartych w nich reguł znaczeniowych.

Za nieprzekładalność języków odpowiedzialna jest ścisła korelacja pomiędzy znaczeniem wyrażeń a teoretycznym kontekstem, w jakim zostały użyte. Ta korelacja jest dominującą do tego stopnia, że w praktyce opis jakiegoś zjawiska oznacza jednoczesne uznanie jakiegoś prawa. Co wymusza tak mocną korelację?

4
Języki naturalne zawierają dobrze rozwinięte ontologie. Ich składnikami są: kosmologia, czyli ogólny pogląd na świat, oraz ideologia, czyli ogólny pogląd na społeczeństwo – oba te składniki powstały na gruncie codziennego użycia języka i wyrażają przekonania funkcjonujące w danej kulturze. W konsekwencji języki naturalne nie tylko opisują zdarzenia, lecz także je kształtują. Prowadzi to do sytuacji, w której wypowiedź użytkownika jednego języka może być odebrana jako absurdalna przez użytkownika innego języka.

Funkcję opisową i normatywną języka sygnalizował już Arystoteles, gdy uznał, że większość sztuk ma charakter mimetyczny, czyli naśladowczy. Uważał on jednak, iż owo naśladownictwo przybiera szczególny charakter: poeci naśladują świat rozumiany jako całość, a przedmiotem tak rozumianej poezji nie są rzeczy, lecz prawdopodobne zdarzenia i prawdopodobne fakty.

Jakie są konsekwencje takiego stanowiska? Prawdopodobne zdarzenia czy fakty mogą świat i opisywać, i kształtować. Należy pamiętać, że prawdopodobieństwo wystąpienia czegoś wyznaczane jest zawsze przez zbiór możliwości, a w przypadku świata ów zbiór możliwości zawarty jest w jakiejś ontologii.

Podobne rozwiązanie znajdziemy u Romana Ingardena, u którego dzieło sztuki jest przedmiotem czysto intencjonalnym, innymi słowy jest przedmiotem fikcyjnym, ‚species’, czyli dziedziną czystych możliwości. W teorii budowy dzieła literackiego owa fikcja spełnia rolę jednej z konstytutywnych cech dzieła literackiego.

Dzisiaj ustalaniem cech tak skonstruowanego świata fikcji literackiej zajmuje się teoria analizy dzieła i wiadomo skądinąd, jak skomplikowane są jej badania. A właśnie tego rodzaju badania powinny poprzedzać czynności przekładu dzieła literackiego.

5
Wydaje się jednak, że pomimo wszystkich wymienionych tutaj zastrzeżeń przekład jest możliwy. Nawet więcej: możliwy jest również taki przekład, w którym tłumacz odda jednocześnie piękno i prawdę w stopniu dostatecznym dla pełnego odbioru dzieła literackiego przez czytelnika.

W przypadku prostszych tekstów tłumacz rzeczywiście nie powinien mieć z tym problemów. Jednakże w przypadku przekładów poezji osiągnięcie tego celu może okazać się znacznie trudniejsze. Bowiem nawet po pokonaniu różnych problemów charakterystycznych dla płaszczyzny syntaktycznej i pragmatycznej, nadal pozostanie jedno z najtrudniejszych zagadnień percepcji dzieła literackiego: jego ontologia.

Na ratunek poezji pospieszyła gramatyka kognitywistyczna i tacy protoplaści tego kierunku, jak George Lakoff i Mark Johnson, którzy wbrew gramatyce generatywnej Noama Chomskiego i strukturalizmowi zaproponowali badania nad metaforą i wykazali jej fundamentalną rolę w języku, percepcji świata i działalności praktycznej człowieka.

Znowu wypada powrócić do Stagiryty, który uważał, że metafora jest przeniesieniem nazwy jednej rzeczy na inną: z rodzaju na gatunek, z gatunku na rodzaj, z jednego gatunku na inny, lub też przeniesieniem nazwy z jakiejś rzeczy na inną na zasadzie analogii. – Widać stąd, że metafora możne służyć przybliżeniu poznania jednej rzeczy przy pomocy poznania zupełnie innej rzeczy! I wcale nie uważa się tego za paradoks…

Tak oto stare poglądy w połączeniu z nowym spojrzeniem dają nadzieję, że tłumaczenia nadal będą się ukazywały i w swojej istocie, po uwzględnieniu wszystkich wspomnianych wcześniej uwag będą mogły być rozumiane nie jako wytwory wtórne wobec tekstu źródłowego, lecz jako odrębne dzieła literackie. Przy takim podejściu kłopoty tłumaczy z nieprzetłumaczalnością czy niewspółmiernością językową zmienią bowiem swój charakter.

Edynburg 2015

(*) Czytaj także English version

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *