Recenzja książki ‘Kosmos i Hipokryzja. Sonety szwedzkie’ – Krzysztof Kwasiżur, Sonet na nowo odkryty

W lipcu 2015 roku w e-tygodniku literackim Pisarze.pl ukazała się napisana przez Pana red. Krzysztofa Kwasiżura recenzja mojej książki ‘Kosmos i Hipokryzja. Sonety szwedzkie’. Zapraszam do przeczytania recenzji, opublikowanej pierwotnie na stronie: http://www.pisarze.pl/recenzje/9622-krzysztof-kwasisur-sonet-na-nowo-odkryty.html

Krzysztof Kwasiżur


Sonet na nowo odkryty

Sonet jest jednym z najbardziej wymagających utworów poetyckich; tetrastychy, tercyny, dystychy – a wszystko misternie splecione w rymy dokładne, długie strofy, które dają większe możliwości, nawet narzucają  autorowi większy rozmach od XIII wieku niewiele zmieniały swój wygląd i formę, a jedynie ewoluowały w kierunku coraz większej doskonałości.

Od czasów jego twórcy – Giacomo da Lentini, poprzez A. Puszkina, Szekspira, Adama Mickiewicza, aż do nam współczesnych – ci wymienieni i tysiące innych pracowało nad udoskonaleniem tej formy literackiej. A że jest to jedna z trudniejszych form (bo i dokładny przepis mówi, czego mają poszczególne strofy dotyczyć), to autor sonet bierze na warsztat między innymi po to, by się z nim zmierzyć, by własny kunszt sprawdzić.

Jednakże mylił by się ktoś, podejrzewając autora zbioru sonetów „Kosmos i Hipokryzja. Sonety szwedzkie”  o przesłanki tak niskie, jak potwierdzanie własnej wartości. Sonet autorstwa Isaaca Jacobovsky’ego, zaprezentowany w tym opasłym tomie nie zawsze jest dziadkiem z długą brodą, czy chociaż nobliwym panem. Bywa i podlotkiem i młodocianym urwisem. Nie musimy się więc obawiać nudy przy czytaniu tego (owszem – opasłego) annału, czytając jednostajne tematycznie, czy nastrojowo wiersze, bo takich tam nie znajdziemy.

Większość z tych utworów będzie napisanych w kontekście filozoficznym, lecz bardzo przystępnym językiem i w tej filozofii bliskiej każdemu zjadaczowi chleba, który miewa własne głębsze przemyślenia, czy rozterki – człowiekowi przeżywającemu i świadomemu własnych przeżyć. Autor – człowiek, który już z niejednego pieca chleb jadał – dzieli się własnym doświadczeniem życiowym z czytelnikiem, robi to w sposób czytelny i wiarygodny, sięgając do mądrości, którą się zdobywa wraz z wiekiem: 
 
„Z oddali lepiej widać rozsądku granice
Dostojną próżność głupców, ich skłonność do złego
Wybory rzeczy zdrożnych jako coś dobrego
Chciwość, zazdrość i pychę – powszechne wszawice…”
[1] 
 
przywołując na myśl nauki i zachowanie brata Urbana z Dukli, który zaszywał się w swej pustelni twierdząc, że z oddali widać więcej szczegółów. Szczegółów własnego życia, jak i otaczającego nas świata. Takie spojrzenie – z dystansu – Jacobovsky proponuje czytelnikowi, jakikolwiek by temat nie podejmował. A tematyczne bogactwo tej książki zapiera dech w piersiach!

To zrozumiałe, gdyż książka liczy 277 stron poprawnych technicznie sonetów o rzadko powtarzającej się tematyce (z czego zaledwie 6 uznaję za słabe, lub mało odkrywcze, przy czym nawet te mają dużą wartość – czy to dla odbiorcy; jako źródło wiedzy o naturze ludzkiej[2]).

Nawet, gdy temat utworu zdaje się oklepany, błyskotliwość spostrzeżeń, czy sposób podania czytelnikowi zadziwia:
 
„Upijasz się z rozpaczy, że twe miejsce w chlewie
(…)
Jeśli do chlewu trafiasz, nie żyj w ciągłym gniewie
W środku jest – jak na zewnątrz. Większość tego nie wie.”
[3]
 
pisze autor, odnosząc się no nałogu alkoholizmu. Często i na przeróżne sposoby ten temat porusza, nie uprawiając przy tym ani razu autoplagiatu; bo  a to zmienia perspektywę, a to podmiot liryczny, a to w końcu ukazując, że sonet nie musi iść utartym szlakiem, że można mu nadać formę dialogu na przykład ojca z dorastającym synem.[4]

Poeta w swych utworach zwykle nie wypowiada się, podsuwając czytelnikowi pod nos gotowe recepty, przykłady, przypowieści; on zadaje pytania, wywołuje napięcie dialogowe, niczym w dyskusji; odbiorca zachęcony podsuniętym tematem – wniosek musi wysnuć sam.

Isaac Jacobovsky udowadnia w tej książce, iż sonet jako forma literacka nie została wyeksploatowana i wciąż jest aktualna.

On nawet odkrywa i ukazuje nowe możliwości jakie daje ten – anachroniczny – zdawało by się, sposób pisania!

W wielu z tych utworów zauważamy krótkie – kłócące się na pierwszy rzut oka ze szkołą sonetu – wersy. Jednak to nie sprzeniewierzenie regułom, bo odstępstw od szkół pisania sonetu tutaj nie znajdziemy –  to doskonały sposób, by sonet nabrał nowej świeżości, stał się na nowo atrakcyjny dla czytelników i autorów nawykłych do wierszy „fleszowych”, krótkich form z błyskotliwą puentą:
 
„Poszłam do niego nocą
Walczyły obok barany
Spoglądał księżyc rozgrzany
Jak srebrne kozy się kocą
 
Znowu poczułam mężczyznę
Wtedy mi uda dygocą…”
[5]
 
pisze autor, nadając sonetowi formę nowoczesnego erotyku, bo i z tą tematyką chętnie się w swym pokaźnym zbiorze mierzy. Lecz niekoniecznie tak, jak erotyk zwykle lubi być postrzegany: wiersz o dużej dawce namiętności, erotyzmu.

Erotyk u I.J. nosi dużą dozę dystansu do podjętego tematu, sarkastyczny dowcip i lekkość młodości:
 
„Jestem tak rozmarzona! Nucę ciszę słodką
W której dotykasz dłońmi moich jędrnych piersi
A ja szepczę ci tylko „Merci, miły, merci”
Stop! To ty mi dziękujesz… Nie jestem idiotką!
 
Czy dzisiaj też cię spotkam? Czekam niecierpliwie 
Choć brak mi doświadczenia, nie jestem maskotką
Którą czasem przytulisz, jak robisz to z kotką…”
[6]
 
Ten nowoczesny, kto wie, czy nie rewolucyjny – gdyby można było jeszcze jakąś rewolucję w sposobie pisania sonetu zrobić – sposób nie bardzo przystaje do sonetu włoskiego, angielskiego, czy francuskiego nawet. 
Artysta nazwał go „sonetem szwedzkim”.

Różnorodność tematyczna tego zbioru wierszy i sposobów przedstawiania tematów w nich zawartych nie pozwala mi na ukazanie całego wachlarza na tych kilku stronach, zatem wymienię jedynie te, przewijające się przez całą książkę wielokrotnie, zapewniając, że tematów jest tyle ile kartek w tym pokaźnym dziele;  ludzka skłonność do złego, obłuda, alkoholizm, ciało ludzkie, opowieści starotestamentowe, bajki z morałem, niczym u Ezopa, Krasickiego, czy Brzechwy i erotyki (czasem bardzo wysublimowane[7]), czy opisy przyrody.

Zdawało by się, że taka mnogość poruszanych aspektów naszego życia, w połączeniu  z uporczywym  trzymaniem się konwencji sonetu powinna dać książkę nudną, nużącą, o jednostajnym tempie, bez zwrotów akcji.

Nic bardziej mylnego!

Poeta wykorzystuje możliwości, jakie daje sonet i w tej materii; znajdziemy tu wiersze spokojne, dostojne, zamyślone i filozoficzne:
 
„Kiedy wyznanie wiary oddala od Boga? 
Gdy zły człowiek zarzuci, że się pogubiłeś
Zbyt daleki od prawdy
(…)
Przechwala się religią, pięknem moralności 
Ma inny punkt widzenia – jesteś już skończony…”

 
i pełne energii, akcji, tłoczne od bohaterów.
 
Poprzez próbę spojrzenia na zwykłe, codzienne sprawy, sięganie po tematy lekkie, prześmiewcze wiersze, wytykające nam wady, czy z lekkim przymrużeniem oka traktujące o naszej pruderii:
 
„Ach! Leżą dziś przed tobą me zmysły pokotem 
Rozepnij szybko haftki, daruj sobie cnotę!”
[8]
 
książka skrzy się tematami i sama będąc nietuzinkową – wskazuje na nietuzinkowość twórcy.
 
Jacobovsky – jest Żydem i wyznawcą judaizmu, co doskonale widać w treści często oscylujących wokół judaizmu wierszy. Sam autor uściśla w prywatnym kontakcie, iż: „konkretnie w nurcie judaizmu ortodoksyjnego. Stąd moje religijne wiersze związane są z etyka monoteistyczna i historią Żydostwa. Wiersze o tematyce religijnej zamieściłem w trzecim tomie „Grzech. Przywiersze” oraz w drugiej części pierwszego tomu „Kosmos i Hipokryzja. Sonety szwedzkie”.[9]

Ja jednak nie znajduję większego nasycenia tematyką wiary w wymienionej przez poetę części książki, ani zbytniej nią emanacji w całym zbiorze sonetów.

To między innymi oznacza, że czytelnik nie jest nazbyt bombardowany wiedzą o judaizmie, a jedynie na poziomie wzbudzającym jego ciekawość i chęć poznawania dalszego ciągu przedstawionych historii, czy wzbudzającym zainteresowanie obcą kulturą.

Opisy rytuałów świątecznych, zamieszczonych przez Isaaca Jacobovsky’ego w zbiorze:
 
„Widziałem mężów strojnych przed tłumu głowami 
Czytali głośno Torę. Ludzie ich słuchali.
Gdy chcieli wiedzieć więcej – nieśmiało pytali
A gdy już zrozumieli, walczyli ze łzami
 
(…) 
  
Mężowie strojni zeszli na wodne wyzwanie 
Tłum porzucił ubrania. Było znać po gniewie
Że nie chce być bezczynny. Stanęli na rewie
Osoba za osobą skoczyli w otchłani
 
Co wcześniej było braniem zmienili w dawanie 
Tak wszystkich pochłonęło słów Tory zgłębianie”
[10]
 
jako żywo przypominają oniryczne wiersze o podobnej tematyce autorstwa Anny Grabowskiej, która jest francuską poetką współczesną i nic z sonetem nie ma wspólnego: 
 
„Posłuchaj, zaczęli dąć w szofary. Prastarym zwyczajem 
rosną źrenice i ciarki na grzbietach. Gdy nadchodzi kobieta,
spuść wzrok, miewa niekoszerne uda i usta. W biuście falują grzechy.
Będą wołać – diaspory łączcie się i wydajcie plony. W skażonych
ciałach urodzą się obawy, z koślawych ścieżek wyjdą węże…”
[11]
 
Zatem należy wnioskować, iż wiersze Isaaca Jacobovsky’ego są żywym dowodem na uniwersalność i świeżość sonetu, który może stanowić wciąż wyzwanie dla poetów współczesnych.

I tu postrzegam jedną z największych zalet tej książki; ukazuje wiele oblicz sonetu; tradycyjne, z patyną wieku i świeżą, nowoczesną, podatną na eksperymenty.

Generalnie – to pozycja, która winna znaleźć się w bibliotece każdego miłośnika literatury (nie tylko poezji), gdyż jej zawartość wystarczy na dziesiątki wieczorów, choćby przez wzgląd na objętość, błyskotliwość i filozoficzne zacięcie autora, zapewnia lekturę na najwyższym, najbardziej wysublimowanym poziomie.

Młodych adeptów poezji zachęcam (a może zwłaszcza ich) do zaopatrzenia się w „Kosmos i Hipokryzję. Sonety szwedzkie”, gdyż obok wartości estetycznych, znajdą w tej książce wartości poznawcze; jak sonet (poprawny – zbadałem wszystkie!) się powinno pisać, jak pisało się przez lata i jak go pisać można współcześnie.

Etyka tych tekstów przywodzi na myśl starotestamentowe opowieści, z których każda zawiera poradę, lub naukę, współcześnie aktualną i wiele z tych sonetów zabiera czytelnika w tułaczkę z Narodem Wybranym do Kanaan.

Nie powinno więc dziwić wykończenie tej pozycji książkowej przez Wydawnictwo Pisarze.pl – przypominające trochę Biblię; trwałe i na lata.

A ja? Nabiję następną fajkę i wrócę do opasłej lektury literata z Edynburga, bo ta lektura, to przygoda, co się zowie! Piękna i długa i taka, którą można wielokrotnie odbywać, choć nierzadko po nieznanych wodach, bo i zdarzało się, że prosiłem autora o konsultacje i poddaję pod rozwagę autora zamieszczenie paru przypisów.

[1] I. Jacobovsky, „Kosmos i Hipokryzja. Sonety szwedzkie”, Warszawa, 2014, Wydawnictwo Pisarze.pl, ISBN: 978-83-63143-30-5, str. 15
[2] W sonecie na str. 26 budowa sonetu jest jedynie pozorna, gdyż autor nie stosuje się do zasad nakazujących konstruować sonet zgodnie z zasadą: pierwsza zwrotka opisuje temat, druga odnosi go do  podmiotu wiersza, a tercyny (w niniejszym przypadku – dystychy) zawierają refleksję na jego temat. Jednak wiersz pozostaje wartościowy przez  temat i nowatorski sposób podejścia do tematu.
[3] I. Jacobovsky, „Kosmos i Hipokryzja. Sonety szwedzkie”, str. 33.
[4] Tamże, str. 36.
[5] Tamże, str. 78.
[6] I. Jacobovsky, „Kosmos i Hipokryzja. Sonety szwedzkie”, str. 52.
[7] „Jestem z światła i wody
Długo wpatruję się w glinę
Z której Bóg stworzył dziewczynę
mnie dodał w formie nagrody
 
Próbuję odkryć przyczynę
Dlaczego powstała z prochów
Zbuduję obraz ze szlochów…”
(I. Jacobovsky, „Kosmos i Hipokryzja. Sonety szwedzkie”, str. 212)
[8] I. Jacobovsky, „Kosmos i Hipokryzja. Sonety szwedzkie”, str. 147.
[9] Cytat z rozmowy z I. Jacobovsky’m
[10] Tamże, str. 74.
[11] A. Grabowska, „Migotanie gwiazd i przedsionków”, MDK w Radomsku, 2014, Różewicz Open Festiwal Radomsko 2014, ISBN:978-83-931977-5-0 , str. 17.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *